architekt,  Blenderarchitektury,  freelancer

Być jak Frank Lloyd Wright 

Być jak Frank Lloyd Wright

oto piękne porównanie. Myślę, że każdy architekt młodego pokolenia chciałby być tak porównany. A jeśli nie do tego wspaniałego człowieka, może do Toyo Ito lub Roberta Koniecznego? Porwania do osób które są dla ludzi ogółem wzorem jest zawsze dobrze działającym komplementem i podnosi nasze morale. Czujemy się docenieni, niezależnie od tego w jakiej sytuacji się aktualnie znajdujemy. Każdy tego typu komplement wynosi nas w naszym mniemaniu wyżej. Jeśli dodatkowo jest to powiedziane w towarzystwie to już naprawdę nic tylko uśmiechnąć się w pełni chwały.

I tutaj muszę się pochwalić niestety, że taka sytuacja spotkała i mnie. Ogólnie rzecz ujmując rozmawiałem z przemiłą osobą z którą miałem zamiar pracować przy nowym projekcie. Koncepcja nowego obiektu, biorąc pod uwagę moje doświadczenia wcześniejsze i realizacje, projekt który sprawiłby mi wiele satysfakcji i był niejako powrotem do przeszłości. Rozmowa przebiegała prostym torem na zasadzie inwestor- architekt. Niektórzy powiedzą, że nie ma takiego prostego toru w tej relacji, muszę się nie zgodzić, ponieważ zależy to od obu stron. Rozmawialiśmy o możliwościach, o miejscu w którym miało by to powstać, o organizacji projektu i funkcjach które musiały by tam zawitać. I tutaj pojawił się ten komplement: „Panie Krzysztofie, jest Pana projekty są jak wyjęte od Roberta Koniecznego lub Franka Wrigtha…(..)” .

Super, jednak trochę mnie to porównanie zdziwiło, ponieważ projekty które wykonuję nie mają charaktery żadnego z wymienionych architektów. Nie są kopiami ani nie mają tego kierunku. Fakt faktem, że prace obu architektów są mi znane, jednak jestem daleki od bycia kopią klona. Podziękowałem mimo wszystko za porównanie i rozmowa toczyła się dalej. Aż do czasu gdy przyszła pora rozmawiać o kosztach za projekt. Inwestor jak poprawny drwal ściął mnie z nóg. Moja propozycja została zrównana totalnie z ziemią. Stwierdził, następnie że to co jest do zrobienia nie jest warte „tyle pieniądza” i że powinienem rozważyć redukcję swoich wymagań. Postawione przeze mnie wymagania nie były wygórowane, zgodne z wytycznymi IARP w sprawie wynagrodzeń. I tak zaczęła się dalsze rozmowa. Po czym na sam koniec usłyszałem , że my architekci „za byle gówno byście kase chcieli trzepać”.Powaga sytuacyjna naprawdę została zachwiana moim skromnym zdaniem.

Niesmak pozostał, dzisiaj zostałem przeproszony przez niedoszłego inwestora za jego zachowanie i porównania,  jednak dlaczego musiało stać się to po jego rozmowie z innym architektem?

Czy rzeczywiście brak szacunku do zawodu który wykonujemy musi się tak bardzo uwidaczniać?

 

Przypominając sobie życiorys Pana Roberta Koniecznego który miałem przyjemność czytać, stwierdzam, że moja historia jest z goła inna, tak samo sprawa ma się z drugim wymienionym architektem. Dom nad wodospadem… dom w drodze. Oczywiście. Ale najlepiej zrobić to za wpis do portfolio?

Please visit my site, feel free to read and watch. I create, mage digital world for you. I do models, sculpts, design furnitures and all kind of details. I am the architects, I make homes, biureaus and other buildings. What does my nickname means? My soul, my life, my freedom. Being proud to work with great people and for the great people. Who is great people? You, You, and You. And that man, woman standing next to You. Make Yourself proud

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: